piątek, 31 października 2008
Święto

Dziś jest Dzień spódniczki :-)

Na tę okazję sie nawet odpowiednio ubralam :-)

Polecam taki strój wszystkim Paniom!!

 

 

11:06, klikaf , inne
Link Komentarze (1) »
wtorek, 28 października 2008
Wtorek

 

Już prawie środek tygodnia. Chciałabym sie pochwalić moim kardigranem, ale:

*nie ma warunków na zrobienie zdjęcia (dom w remoncie, bo zmieniamy okna)

*na dworze ciemno, gdy wychodze i gdy wracam

*zgubiłam guziki (w domu) kupione do swetra jako pierwszy krok do jego zrobienia--było to dawno, więc guzików nie ma

Już zaczęłam coś dla mojej Siostry, zrobię szybko, ale najpierw: czapka dla męża, czapka dla mnie, rękaw do swetra czekającego od sierpnia na zrobienie rekawa, tylko tyle zostało.

A tu praca. Robię się specjalistką od fotokatalizy na katalizatorach półprzewodnikowych :-) Człowiek sie całe życie uczy :-)

Pozdrawiam wszystki zabiegane Panie :-)

Panowie zawsze mają lżej.

 

 

 

19:48, klikaf , inne
Link Komentarze (1) »
środa, 22 października 2008
Duszaki lub pieczone

 

Na prośbę Maknety przedstawiam przepis na nasze regionalne danie z ziemniaków. Jest ono z wielkim namaszczeniem uprawiane w okresie wykopków, bo wtedy robi sie je w wielkim żeliwnym garze na ognisku, najlepiej smakuje w dużym towarzystwie. Ale mozna je zrobić w garnku na gazie. Tak właśnie czynię choć raz w miesiącu zimą i wiosną, bo bardzo lubię duszaki.

 

Potrzeba:

* ziemniaki obrane i w talarki pokrojone, nie za cienko, ilość zależy od gara i możliwości jedzących; najlepiej, żeby ziemniaki były z takiego gatunku nie suchego, bardziej kleiste

* cebula w talarki lub wiórki

* marchewka w talarki

* buraczek w talarki

*coś wędzonego (można bez)

* sól, pieprz czarny, pieprz ziołowy

*liśc kapusty do przykrycia, ale niekoniecznie, choc potem taka uduszona biała kapusta wyśmienicie smakuje

*nieco oleju na dno

Jak już mamy wszystko pokrojone to robimy tak:

Na dno garnka olej, a potem warstwami: ziemniaki, warzywa, przyprawić (mozna hojnie, bo warzywa wciagają), wędlinka. Na końcu, na samej górze powinny być ziemniaki. Przykrywamy kapustą, potem mozna jeszcze folia aluminiową, żeby para nie uciekała, potem pokrywka, na która jeszcze kładę ręcznik, a potem na gaz na godzinę na najmniejszy ogieniek.

Po godzinie sprawdzamy, czy jest miękkie i na talerze:-)

Ja podaje duszaki z żurkiem w kubeczkach, dośc pikantnym.

Smacznego!!!!

 

Jestem w szoku

Musze cos napisać, bo naprawdę nie moge się otrząsnąć. teraz ta moja praca, to już czwarta praca w życiu. Ale po raz pierwszy ktoś się zmartwił, że potrzeba komputer i już jest kupiony, co prawda nie jakas rakieta, ale jest, że mam stare biurko, że przyda się jakaś porzadna półka, ale nie rozlatujące się szafy sprzed 30 lat, a na dodatek dostałam materiały biurowe!!!! Mam dobrego SZEFA. Acha, jeszcze w poniedziałek mogę nie przyjść do pracy na moją delikatną prośbę, bo mam w domu wprawianie okien (16 na jeden dzień).

:-)

 

11:25, klikaf , inne
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 października 2008
Na chwilę przed rozpaczą

Przyszłam do domu po 13 godzinach nieobecności i zastałam taki stan w mojej kuchni ( reszty mieszkania wolę nie oglądać):

kuchnia

czy widac, o co mi chodzi? Na blatach nie ma wolego miejsca, ani w zlewie, ani na piecu....:( A chciałam pokrocić sałatkę, nie ma miejsca na deskę, nie mówiąc o salaterce....

Dziś dostałam pierwsze powazne zadanie w nowej pracy. Mam zrobić przegląd publikacji i napisać takie rewiev na temat, który od teraz będzie moją dziedziną działań naukowych. jestem przejęta, dawno nic nie pisałam, o publikacjach nie mówiąc....Trochę mnie chemia językowo ograniczyła, mówię nawet z polotem, ale z pisaniem może być kiepsko....:(

Ale jutro tez wstaje dzień, zaświeci za szybą słoneczko i może mi sie poprawi, bo postanowiłam sie nie przejmowac byle czym.

No!

 

niedziela, 19 października 2008
Niedziela

Dzień ten jest jakiś w zawieszeniu. mam jakoś za dużo czasu (jedna stała pozycja mi wypadła) i jakos nie bardzo wiem , co robić.

Oczywiście pracuje nad moim kardigranem, juz jest na warsztacie rękaw, który skończę do końca tygodnia kosztem krótszego rannego snu. Ale Mama pochwaliła to, co jest do tej pory:-) Juz planuję co w następnej kolejności.

Wczoraj mieliśmy znów iśc na koncert, grali u nas w Olkuszu Martyna Jakubowicz i znany zespół grający muzykę bluesowo-rockową. nazwy zapomniałam. Ale tym razem woleliśmy pobyć w domu niż znów do środka nocy być gdzieś. Nie szkoda mi, choć ponoć było rewelacyjnie.

Dziś nie chciało mi się pichcić nic specjalnego na obiad i zrobiłam takie coś:

obiad

Ziemniaczki i bakłażan udusiłam z ziołami, buraczki tradycyjne słodko-kwasne i brokuł jeszcze dochodził w garnku. Mój mąż zachwycił sie bagactwem smaków. I tak nie gotuje tradycyjnie (schabowy i kapusta, choc jesteo ogromną kapuściarą). Dziś będę jeszcze robić sałatkę z fetą.

Zapowiada się ciężki tydzień.

:-))))

środa, 15 października 2008
Nalewki--kolejne przygotowania do zimy

Uhuha!

Zliża się zima, którą należy czasem rozgrzać, oczywiście najlepszy jest dobry humor, dobre towarzystwo, dobra muzyka (może być z małym przytupem).... A dla ciała: nalewki, Oto moje przepisy (wypróbowane):

Miodowo-cytrynowa:

zmieszaj w stosunku 1:1:1 sok z cytryny, miód oraz spirytus.

Na szklankę wchodzi sok z 6 dorodnych cytryn.

Najpierw mieszany miód i sok, potem dodajemy alkohol.

Musi postać conajmniej 2 tygnie, im dłużej, tym jest lepsza, ale to normalna cecha nalewek.

Miodowo-rumowa:

Mieszamy w stusunku objętościowym 1:1:1 rum, miód i spirytus.

 

Prawda, że łatwe? Mojej Mamie ostatnio po tej drugiej wypitej w dobrym towarzystwie minął potężny katar. Na zdjęciu jest świeżo nastawiona miodówko-cytrynówka.

nalewka

wtorek, 14 października 2008
Artystycznie

Ostatnio zaszaleliśmy kulturalnie. W sobotę byliśmy w Teatrze Starym na sztuce Brechta "Piekarnia". Sztuka opowiada o historii pewnej bardzo ubogiej wdowy w czasach wielkiego kryzysu. Zostaje ona zima wyrzucona na bruk, w zasadzie nie ma jej kto pomóc, bo machina finansowa nie przejmuje sie takimi jak ona, którym brakuje środków. Znawcy powiedzieli, że treść im sie nie podobała, bo za bardzo wprost opowiada o pewnych rzeczach. Ale ja uważam, że treść powoduje pewną refleksję. Wszak i mnie było szkoda tej kobiety, ale przychodzi myśl: przecież jest opieka socjalna, może rodzina... Ja mam swoje kłopoty. I chyba o to chodziło autorowi, pokazanie, jak dalece interesuje nas los takich osób, jak wdowa.....

Wczoraj natomiast było.....inaczej. Byłam wreszcie na koncercie Starego Dobrego Małżeństwa!!!!! Czyż można więcej dodać????? Żałuję, że nie wzięłam aparatu. Pośpiewałam, posłuchałam muzyki na żywo i brzmiała ona zdecydowanie inaczej niz nawet na najlepszym kompakcie. Poezja SDM-u uratowala mi nie raz życie.... I nie przestanę jej słuchać, mimo że K. Myszkowski zmienił kurs poetycki. Na inny. Ale nie gorszy.

A oto link do jeden z najbardziej znanych piosenek, jak wczoraj powiedział Krzysztof, jest to piosenka o nieskrępowanej niczym tęsknocie :-)

http://agrafka87.wrzuta.pl/audio/2tA7Uwev2T/

Link pochodzi ze strony: www.wrzuta.pl

 

 

 

 

niedziela, 12 października 2008
Koniec tygodnia

Marnie u mnie z wpisami. Bo marnie jest też z czasem na przyjemności. Już jestem w dwóch pracach i do tego jeszcze inne "pracowe" obowiązki, więc chwilę czasu mam tylko rano o 4.30 i to też nie zawsze. Ciąglę myślę o kinetyce reakcji heterogenicznych, planie nowych zajęć z chemii fizycznej i maturzystach.

Dziś zszyłam mój kardigran, nie cały, o nie, tylko przód z tyłami. mam nadzieję, że do końca października go skończę, więc jest szansa, że coś tu jednak pokażę. Moja mama wczoraj stwierdziła, że robię po to, by się chwalić, ale widzę, że trochę mi zazdrości werwy.

W ramach podsumowania tygodnia to napomnkę, że nakupiliśmy talerzy i kubków i filiżanek z porcelany z Chodzieży. Nię będzie wstydu ewentualnych gości przyjmować na fajansach kuchennych.

A dzisiaj, w ramach odpoczynku dla mnie, poszliśmy do restauracji na obiad. A co!

 

21:20, klikaf , inne
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 06 października 2008
gruszki

 

Coraz mniej mam czasu na robienie dobrych rzeczy w kuchni, ale na robótki jakoś jeszcze znajduję. Dziś na przykład robiłam pomiędzy 5.30 a 6.00, słuchałam przy tym radia, i to była moje chwila relaksu. Robię kardigran, jest już tył, jest i pół jednego przodu. Ale szybciutko przybywa :-)

Mąż dostał dwa worki gruszek, trzeba je przerabiać, na razie tylko zrobiłam 10 słoików kompotu, sa mało soczyste i nie roklejają się, więć dżemiku nie moge z nich wyprodukować. Jestem juz na takim etapie przetworów, że łaszę sie po ludziach o słoiki.

Oto gruszki:

gruszki

W zeszłym tygodniu zrobiłam 30 słoików powideł z damaszek, roboty mnóstwo, bo trzeba przecierać przez sitko. Ale za to efekt jest wart bólu stawów:-)

 

statystyka