Kategorie: Wszystkie | gospodarstwo domowe | inne | inne robótki | robótki na drutach | robótki szydełkiem | wzory
RSS
sobota, 18 lipca 2009
Pierwsze przetwory

To częśc dorobku tego tygodnia, codziennie do północy działaliśmy, wiśnia nam obrodziła, dała jakieś 30 kg owoców, więc zrobiliśmy już soki, smażone wisienki, dżemy, jest nastawiony balon wina z 10kg wiśni i trzy słoje stoją w słońcu jeszcze puszczając sok na nalewkę:

jags frutis

 

sobota, 20 czerwca 2009
Makaronowe plany

Mam plan, by co tydzień zrobić porcję makaronu w ramach gromadzenia zapasów na zimę. Na razie zrobiłam ze dwa razy. Gdy się nie ma okazji "wyładować", wyrabianie ciasta i potem jego wałkowanie to doskonała okazja do odreagowania wszystkich schowanych nerwów. A dodatkowo przychodzi radość jedzenia pysznej zupki z makaronem o smaku, któremu nie dorówna żaden kupny. Polecam!

 

 

piątek, 19 czerwca 2009
Czerwcowy ogródek

Mój czerwcowy ogródek wygląda dośc marnie, piękny jest bób, rzodkiewkę juz zjedliśmy, a szpinak pójdzie na talerz w te sobote.Pod folią rosną ogórki.

 

wtorek, 26 maja 2009
Ciasto jabłkowo-cynamonowe

 

Podaję przepis na pyszne ciasto, bardzo puszyste, o lekkim smaku piernika, ale wilgne od jabłek. Zrobiłam je zupełnie przez przypadek, żeby coś upiec, i wyszło naprawdę godne polecenia:

Składniki: 1 szklanka cukru (troche dużo)

4 całe jajka

2 szklanki mąki

łyżeczka sody

2 łyżeczki proszku

3 łyżeczki cynamonu

pięć jabłek (ja dałam trzy duże szare renety)

2/3 szklanki oleju

10 dag orzechów siekanych

5 dag migdałów siekanych lub w płatkach pokruszonych

Wykonanie:

cukier i jajka razem ubić (ja rozcieram długo pałką w makutrze, stąd ta niepodrabialna mikserem puszystość)

do mamsy jajecznej dodawać mąke i proszki, potem olej i bakalie ( można rodzynki) , na końcu jabkła pokronone w drobną kostkę.

Piec w 180 stopniach ok 50 minut.

Wyszło dośc wysokie ciasto w dużej okrągłej formie. Na własną rękę wykończyłam gorzka polewą (masło, mleko i kakako zagotowane razem).

Smacznego!

niedziela, 17 maja 2009
Kogutki

Oto nasi nowi mieszkańcy:

Na zdjęciu miały jeden dzień, teraz stuka im juz tydzień isa już po trosze upierzone. Jeden kogutek nam zanniemógł i robiłam mu okłady z rumianka :

Nie mogłabym być weterynarzem.....

 

niedziela, 26 kwietnia 2009
Jajo

Miesiąc temu kupiliśmy 9 młodych kurek i pan sprzedwca-hodowca obiecywal, że zaczną nieść jajka pod koniec maja. Włożyłam jego opowieśc między chwyty reklamowe, bo nie przewidywałam, nauczona doświadczeniem, że pierwsze jajko ujżę pod koniec lipca. Tymczasem.... kurki nas zaskoczyły i pierwsze jajko pojawiło sie w tym tygodniu :-)

Na zdjęciu porównanie tego jajeczka od młodej kurki z jajkiem od dojrzałej kwoki :-) I nie szkodzi, że takie małe, bo cieszy bardziej niz te duże codzienne :-)

eggs

 

 

poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Moje wiosenne kwiaty

 

niedziela, 05 kwietnia 2009
Wiosna

Poniewaz mam w pracy i życiu nerwowy czas, nie mam nawet kiedy zrobić zdjęcia moim ostatnim wyczynom. Pod koniec tygodnia powinno sie poprawić z czasem i nadrobię.

Tymczasem pokaże moje wątłe krokusy, sprawiły mi swoim wyjrzeniem na świat wiele radości.

krokusy

Przy okazji przeglądania zasobów karty z aparatu znalazłam fotke cykniętą przypadkiem przez mojego męża: ja przy pracy. Wyglądam niewyjściowo, ale za to w moich naturalncych warunkach: stół w kuchni, widok z tego miejsca na budki, w których juz mieszkaja szpaki i na modrzewie:

zazdroska in statu nascendi

 

niedziela, 30 listopada 2008
Zielona sałatka

Polecam sałatkę zieloną, jest naprawde pyszna, a smaki komponują sie wcale ciekawie:

2 awokado

ogórek zielony

sałata lodowa, zwykła lub kapusta pekińska (u mnie kapusta)

2-3 kiwi

może być łodyga selera naciowego

ja polałam sosem winegret czyli: sól, cukier, sok z cytryn, oliwa do smaku, mozna dodac zioła do sałatek, na przykad kamisa

green salad, sałatka zielona

 

 

środa, 22 października 2008
Duszaki lub pieczone

 

Na prośbę Maknety przedstawiam przepis na nasze regionalne danie z ziemniaków. Jest ono z wielkim namaszczeniem uprawiane w okresie wykopków, bo wtedy robi sie je w wielkim żeliwnym garze na ognisku, najlepiej smakuje w dużym towarzystwie. Ale mozna je zrobić w garnku na gazie. Tak właśnie czynię choć raz w miesiącu zimą i wiosną, bo bardzo lubię duszaki.

 

Potrzeba:

* ziemniaki obrane i w talarki pokrojone, nie za cienko, ilość zależy od gara i możliwości jedzących; najlepiej, żeby ziemniaki były z takiego gatunku nie suchego, bardziej kleiste

* cebula w talarki lub wiórki

* marchewka w talarki

* buraczek w talarki

*coś wędzonego (można bez)

* sól, pieprz czarny, pieprz ziołowy

*liśc kapusty do przykrycia, ale niekoniecznie, choc potem taka uduszona biała kapusta wyśmienicie smakuje

*nieco oleju na dno

Jak już mamy wszystko pokrojone to robimy tak:

Na dno garnka olej, a potem warstwami: ziemniaki, warzywa, przyprawić (mozna hojnie, bo warzywa wciagają), wędlinka. Na końcu, na samej górze powinny być ziemniaki. Przykrywamy kapustą, potem mozna jeszcze folia aluminiową, żeby para nie uciekała, potem pokrywka, na która jeszcze kładę ręcznik, a potem na gaz na godzinę na najmniejszy ogieniek.

Po godzinie sprawdzamy, czy jest miękkie i na talerze:-)

Ja podaje duszaki z żurkiem w kubeczkach, dośc pikantnym.

Smacznego!!!!

 

poniedziałek, 20 października 2008
Na chwilę przed rozpaczą

Przyszłam do domu po 13 godzinach nieobecności i zastałam taki stan w mojej kuchni ( reszty mieszkania wolę nie oglądać):

kuchnia

czy widac, o co mi chodzi? Na blatach nie ma wolego miejsca, ani w zlewie, ani na piecu....:( A chciałam pokrocić sałatkę, nie ma miejsca na deskę, nie mówiąc o salaterce....

Dziś dostałam pierwsze powazne zadanie w nowej pracy. Mam zrobić przegląd publikacji i napisać takie rewiev na temat, który od teraz będzie moją dziedziną działań naukowych. jestem przejęta, dawno nic nie pisałam, o publikacjach nie mówiąc....Trochę mnie chemia językowo ograniczyła, mówię nawet z polotem, ale z pisaniem może być kiepsko....:(

Ale jutro tez wstaje dzień, zaświeci za szybą słoneczko i może mi sie poprawi, bo postanowiłam sie nie przejmowac byle czym.

No!

 

niedziela, 19 października 2008
Niedziela

Dzień ten jest jakiś w zawieszeniu. mam jakoś za dużo czasu (jedna stała pozycja mi wypadła) i jakos nie bardzo wiem , co robić.

Oczywiście pracuje nad moim kardigranem, juz jest na warsztacie rękaw, który skończę do końca tygodnia kosztem krótszego rannego snu. Ale Mama pochwaliła to, co jest do tej pory:-) Juz planuję co w następnej kolejności.

Wczoraj mieliśmy znów iśc na koncert, grali u nas w Olkuszu Martyna Jakubowicz i znany zespół grający muzykę bluesowo-rockową. nazwy zapomniałam. Ale tym razem woleliśmy pobyć w domu niż znów do środka nocy być gdzieś. Nie szkoda mi, choć ponoć było rewelacyjnie.

Dziś nie chciało mi się pichcić nic specjalnego na obiad i zrobiłam takie coś:

obiad

Ziemniaczki i bakłażan udusiłam z ziołami, buraczki tradycyjne słodko-kwasne i brokuł jeszcze dochodził w garnku. Mój mąż zachwycił sie bagactwem smaków. I tak nie gotuje tradycyjnie (schabowy i kapusta, choc jesteo ogromną kapuściarą). Dziś będę jeszcze robić sałatkę z fetą.

Zapowiada się ciężki tydzień.

:-))))

środa, 15 października 2008
Nalewki--kolejne przygotowania do zimy

Uhuha!

Zliża się zima, którą należy czasem rozgrzać, oczywiście najlepszy jest dobry humor, dobre towarzystwo, dobra muzyka (może być z małym przytupem).... A dla ciała: nalewki, Oto moje przepisy (wypróbowane):

Miodowo-cytrynowa:

zmieszaj w stosunku 1:1:1 sok z cytryny, miód oraz spirytus.

Na szklankę wchodzi sok z 6 dorodnych cytryn.

Najpierw mieszany miód i sok, potem dodajemy alkohol.

Musi postać conajmniej 2 tygnie, im dłużej, tym jest lepsza, ale to normalna cecha nalewek.

Miodowo-rumowa:

Mieszamy w stusunku objętościowym 1:1:1 rum, miód i spirytus.

 

Prawda, że łatwe? Mojej Mamie ostatnio po tej drugiej wypitej w dobrym towarzystwie minął potężny katar. Na zdjęciu jest świeżo nastawiona miodówko-cytrynówka.

nalewka

poniedziałek, 06 października 2008
gruszki

 

Coraz mniej mam czasu na robienie dobrych rzeczy w kuchni, ale na robótki jakoś jeszcze znajduję. Dziś na przykład robiłam pomiędzy 5.30 a 6.00, słuchałam przy tym radia, i to była moje chwila relaksu. Robię kardigran, jest już tył, jest i pół jednego przodu. Ale szybciutko przybywa :-)

Mąż dostał dwa worki gruszek, trzeba je przerabiać, na razie tylko zrobiłam 10 słoików kompotu, sa mało soczyste i nie roklejają się, więć dżemiku nie moge z nich wyprodukować. Jestem juz na takim etapie przetworów, że łaszę sie po ludziach o słoiki.

Oto gruszki:

gruszki

W zeszłym tygodniu zrobiłam 30 słoików powideł z damaszek, roboty mnóstwo, bo trzeba przecierać przez sitko. Ale za to efekt jest wart bólu stawów:-)

 

wtorek, 30 września 2008
Grzybki

 

Jesień znów wróciła i rzuciła nam grzybki pod modrzewiami. W ten sposób nie musze chodzić do lasu, w którym i tak nic nie znalazłabym, by ugotować krupnik z maślaczkami:

maslaki

Zaczęłam bordowy sweter, ale znów wychodził jakoś tradycyjnie i sprułam. Za to mam pół tyłu zimowego wełnianego kardigranu. Wpadłam w nałóg robienia, dziś dziergałam przy herbatce o 5.30, akurat przed wyjściem do pracy.

A jutro ide juz na poważnie pierwszy raz do nowej pracy. Ze starej całkiem nie zrezygnowałam. Nie lubię radykalnych zmian. Teraz będę nie tylko nauczycielem szkolnym, ale tez akademickim i do tego naukowcem :-) A to ostatnie zawsze było moim marzeniem :-)

Na poczatek musze się nauczyć excela, bo do tej pory nic w nim nie robiłam, tylko w porządnym inżynierskim originie. Mój mąż mówi, że dobrze mi zrobi ta zmiana pracy, że się rozwinę..... jakbym codziennie nie siedziała w akademickich podręcznikach....

 

 

Wczoraj byliśmy na wieczorku poetycko-muzycznym z wierszami naszego znajomego. Jak śpiewa moja więcej-niż-koleżanka jest tutaj:

http://pl.youtube.com/watch?v=NnNHRR6DhEc

Miłego słuchania:-)

sobota, 27 września 2008
Słoneczna pogoda

Mimo, że jestem chora (zapalenie krtani i tchawicy) to jakoś mi słonecznie, chyba od pogody. Mam tylko problem, jakis mój wewnętrzy, nie umiem wychodzić z domu na powietrze i być tam do woli. To chyba pozostałośc po 33 latach spędzonych w bloku w mieście. Tam nie było gdzie pójśc i nawet wakacje spędzałam zaledwie na balkonie.

Oto kwiaty z mego ogródka:

astry

dalie

Muszę sie ruszyć do tego ogródka, chwastów co nie miara, choć gęsi dość skutecznie wyjadają owe.

 

środa, 24 września 2008
Pieczone--dobra tradycja

Wczoraj odbylismy pieczone (ziemnianki) ze znajomymi. To juz moje trzecie w tym roku, ale chyba najbardziej udane.

Tak wyglądały przez udaniem sie na ognisko:

pieczone

A tak po półtorej godzinie muskania garnków przez ogień:

pieczone po

Do tego był oczywiście zurek do popicia.

Popdoba mi sie ta nasza tradycja. Jest okazja, by sie spotkac ze znajomymi i spędzić z nimi parę godzin. Wspólne przygotowania tez są fajne, zawsze jest dużo humoru i radości.

Wielka szkoda, że pozostał mi tylko udział rekami w przygotowaniach i oczami, bo jestem tak przeziębiona, że nie mam żadnego czucia smakowego :(

Za to wszystkich ciepło pozdrawiam :-)))))

 

 

poniedziałek, 22 września 2008
Inny przepis na danie z pieczarkami

To jest jedno z moich ulubionych dań: nalesniki z pieczarkami po bolońsku, częstuję nim gości.

Potrzeba:

0,5 kg pieczarek

sos boloński, np. w torebce knorra

kawałek sera żółtego, ok. 15 dag

mąka, mleko, jajka--na naleśniki, nie wiem jakie proporcje, bo zawsze robię na oko

Wykonanie:

Pieczarki dusimy, lekko soląc, az pozostaną bez wody, a następnie zalewamy je sosem bolońskim-- całość ma być dość gęsta, bo to jest farsz

Smażymy naleśniki

Smarujemy naleśniki farszem i zawijamy w rulony

Układamy nalesniki na blaszce, posypujemy tartym serem żółtym i zapiekamy, az ser sie stopi , a całośc będzie gorąca.

Smacznego!!!

 

niedziela, 21 września 2008
Przepis

Podaję przepis "mniej więcej" na pasztet z pieczarek:

Potrzeba:

1 kg pieczarek

1 bułka

1 łyżka smietany ale niekoniecznie

3 jajka

1-2 cebule

natka zielonej pietruszki

przyprawy: sól, pieprz czarny i ziołowy, gałka muszkatołowa, cząbek, tymianek, majeranek( ja takie dodałam)

Wykonanie:

Pieczarki obgotować lub poddusić, by wypuściły wodę. Gdy wystygną nalezy je zmielić, zmielić też cebulkę (ją najpierw poddusiłam) oraz zieloną piertuszkę (mozna poszatkować). Do masy dodać rozmoczoną bułkę, jajka , śmietanę i przyprawy. Gdy jest za rzadkie to sypnąć bułki tartej lub grysiku.

Masę przełożyć do foremki i piec w temp. 180 stopni około 1 godziny.

Smacznego :-)

 

sobota, 20 września 2008
Sobotnie działania

Dziś zrobiliśmy inaugurację naszego zeszłorocznego wina z żyta. Jest zrobione na drzożdżach tokaj, więc mają lekki posmak tego gatunku. Wyszło naprawdę pyszne, nie jest gorsze od tych sklepowych.

wino żytnie

Upiekłam tez pasztet z pieczarek, chodził ten smak za mną z tydzień, poczytałam przepisy w internecie i w konsekwencji robiłam na oko. oto jak wyszedł, w smaku pyszny, choć nieco zanadto ma posmak gałki muszkatołowej :-):

pasztet z pieczarek

Jeden niestety przy wyciaganiu z formy się połamał, ale dla podniebienia to nie ma znaczenia :-)

 

statystyka